Hej no to ja, mały leniuszek, który lubi aktywność fizyczną, ale czasem nie ma ochoty wstać z łóżka. Ostatnio mam też trochę problemów zdrowotnych wykluczających mnie z intensywniejszych aktywności, ale przecież nie mogę z tego robić wiecznej wymówki! No ale o sprawne zdrowe ciało wypadałoby dbać, toteż by połączyć ulubione aktywności (ruch i leżenie :P) postanowiłam poszukać na YT ćwiczeń, które mogę wykonywać na siedząco lub leżąco.

Przyznam szczerze, że do aktywności po kilku tygodniach leżenia i nic nie robienia, namówił mnie przyjaciel – za co jestem mu ogromnie wdzięczna. Kiedyś już robiłam „trening” na kanapie, więc stwierdziłam dla żartu, że ok ok, zrobię jogę na leżąco i szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że rzeczywiście – znajdę taki trening. A tu proszę, YT wywaliło mi kilka naprawdę fajnych sesji aktywności, które kilkukrotnie przetestowałam i stwierdziłam, że zbiorę je w jednym miejscu, bo może przydadzą się komuś jeszcze, poza mną.

To, że kilkuminutowe treningi potrafią zrobić dużą różnicę, w porównaniu do braku treningów, to wiedziałam, ponieważ sama często korzystałam z 8miominutówek, o których pisałam we wpisie „trudne aktywności początki”. Ale, że taka gimnastyka łóżkowa sprawi, że poczuję się lepiej – to nie chciało mi się wierzyć. I jakże sie pomyliłam! Już po kilku dniach leniwego przerzucania kończyn z jednej strony na drugą zauważyłam, że moja migrena zmniejszyła intensywność, plecy jakby mniej ciągnęły, praca przy komputerze przestała być aż tak niewygodna, a kontuzjowane kolano już tak nie ciągnęło. Kolejne tygodnie i sprawdzanie kolejnych filmów treningowych przynosiły kolejne rozluźnienia i poczucie jedności z ciałem, a nawet zaczęłam czuć mięśnie w ten pozytywny sposób, ich zmęczenie oraz co mnie zaskoczyło – DOMSy, czyli popularnie nazywane – zakwasy. Wow!

Nadejdzie ten dzień, gdy znów wyjdę z ćwiczeniami z łóżka na matę, ale do tego czasu będę dalej przesuwała koty na łóżku, by móc porozciągać plecy, nogi, brzuch czy biodra. Bo oczywiście każdy mój trening łóżkowy jest nadzorowany przez conajmniej jednego kociego trenera 😀

Treningi po polsku

Treningów w parterze w języku polskim można znaleźć kilka, dlatego zacznę od naszego rodzimego języka.

Pierwsze ćwiczenia, które zrobiłam to te na leżąco. Joga z Karoliną to bardzo fajna propozycja do rozpoczęcia dnia, zarówno w łożku jak i na podłodze. Ćwiczenia są spokojne, delikatne, przyjemnie rozciągają obolałe lub zmęczone ciało.

Kolejna sesja, propozycja Gosi zdecydowanie sprawdzi się, gdy jeszcze jesteśmy zaspani i jedną nogą w krainie snu, a musimy wstać za te 20 minut i zacząć funkcjonować. Wymagają od nas trochę więcej ruchu niż film zaproponowany wyżej, ale także znacznie lepiej rozbudzają i przygotowują do codziennych wyzwań.

Joga na siedząco z Sarą to trochę dłuższa opcja niż poprzednie, bo „aż” 50 minut aktywności. Jest to także intensywniejszy trening niż te poprzednie, bo naprawdę można się na nim spocić i rozruszać. Polecam ten trening gdy chcemy się mocno rozbudzić i wejść w dzień naładowani energią i mocno dotlenieni.

Treningi po angielsku

Anglojęzyczny YT oferuje nam trochę więcej filmów siedzącej jogi, dlatego nie skończyłam jeszcze eksplorować tego tematu. Mimo wszystko mam już kilka swoich ulubionych, zapraszam!

Delikatny głos Kassandry, przyjemna medytacyjna muzyka i spokojne ćwiczenia, które rozruszają i rozluźnią całe ciało, mimo pozycji siedzącej to świetna propozycja zarówno na rano, jak i przed snem. Zdecydowanie polecam ten trening ze słuchawkami na uszach, bo nastrojowość muzyki potrafi wciągnąć w świat jogi i oderwać się od natrętnych myśli i błądzenia między czekającymi obowiązkami i zbliżającymi się deadline’ami.

Maris ma równie relaksujący i przyjemny głos, jej ćwiczenia spokojnie rozciagają ciało i pomagają rozruszać zastane mięśnie, jednakże wrażliwym słuchowo nie polecam tego treningu na słuchawkach. Nie ma on żadnego podkładu muzycznego, a mikrofon Maris wyłapuje szumy, gdy instruuje ona jakie ćwiczenie wykonać w danym momencie.

Niestety drugi trening Maris ma ten sam problem z mikrofonem co pierwszy, ale nie ma co się zrażać, ot po prostu znów nie wkładać słuchawek. I tak jak poprzedni był bardzo rozluźniający tak ten, ze względu na ćwiczenia w nim zawarte, jest mocno pobudzający mięśnie i bardziej wymagający dlatego też będzie fajnym urozmaiceniem w dni, w które obudzimy się pełni energii, ale z poczuciem lekkich przykurczy w ciele, po np niewygodnej pozycji w czasie snu.

Joga z Jessicą to także spokojna i delikatna sesja rozciągania i rozluźniania mięśni, jednakże w porównaniu do pierwszych propozycji jest to także ciut bardziej zaawansowana aktywność ze względu, chociażby na pozycję gołębia (mimo iż jest ona wykonywana na plecach). Wciąż jednak jest to przyjemny i niewymagający trening.

A teraz mam hita. Coś dla tych, którzy są dobrze rozciągnięci i powyższe propozycje zjedli na śniadanie popijając mleczkiem. Bardzo zaskoczyła mnie ta sesja, bo nie przejrzałam jej przed pierwszym do niej podejściem. Okazało się, że trening z Davidem to nie byle co i wymaga od naszego ciała zdecydowanie więcej niż mogłoby się kryć pod „joga na siedząco”. Zanim zaczniesz przejrzyj proszę film (nie bądź jak ja xD) i upewnij się, że pozycje nie są dla Ciebie za trudne. Na szczęście jestem dość mocno rozciągnięta od zawsze, ale były momenty, w których zastanawiałam się jak ten facet to robi 🙂 Niestety by obejrzeć ten film musisz przejść na YT, ale jeśli lubisz wyzwania jogowe – warto.

Ostatnia propozycja (o której wspominałam już na początku tego wpisu) wymaga wyjścia z łóżka i przetransportowania się na kanapę 😉 No chyba, że Twoje łóżko jest na wysokości kanapy i możesz usiąść z na brzegu jak na krześle. Mam jeszcze do przetestowania kilka filmów w tym stylu, dlatego możecie spodziewać się drugiej części tego wpisu.

Bóle szyi i ramion

Dodatkowo mam dla Was dwie propozycje, które także można wykonać na łóżku czy macie w przypadku bólów szyi czy ramion, uczucia sztywności czy zmęczenia po długim siedzeniu w jednej pozycji, np. przed komputerem.

Pierwsza propozycja to kilkuminutowy film, w którym zaproponowane ćwiczenia można wykonać np. w przerwie w pracy albo w przerwie w nauce bez odchodzenia od biurka (choć polecam jednak czasem od tego biurka odejść na chwilę 😉 )

Druga opcja to dłuższa joga/rozciąganie górnych partii ciała, które także można wykonać na siedząco, ale już nie przy biurku, a np. na podłodze czy kanapie

Na dzisiaj to wszystkie propozycje, które mam dla Was, kolejne sprawdzam i gdy tylko okaże się, że są atrakcyjne pod względem wykonania i efektów to z pewnością podzielę się nimi z Wami! Chętnie też poznam Wasze ulubione treningi siedzącej lub leżącej jogi (te na stojąco także chętnie przyjmę!) dlatego koniecznie dajcie znać co tam macie pozapisywane w zakładkach albo kolekcjach na YT!